logo fundacji

Plebiscyt

Regulamin plebiscytu

Regulamin



Nominowane w Plebiscycie

Banner Wspaniałą mama siedmiorga dzieci, a przy tym osobą wykształconą. Jest członkiem Zarządu Fundacji Pomocna Mama, w której od lat jest wolontariuszem. Pomaga ludziom z potrzeby serca i zawsze mogą na nią liczyć. Jest bardzo kreatywna, pracowita, AUTENTYCZNA. Nigdy jeszcze nikomu nie odmówiła, angażując się maksymalnie. Agnieszka jest też najlepszą przyjaciółką jaką można sobie wymarzyć. Agnieszka jest PRAWDZIWA, LOJALNA, POMOCNA - ZAWSZE
Banner Polecam Państwu Beatę Patrycję Klary. Jest niezwykłą kobietą. Dzielna, odważna, piękna, dobra, uśmiech nie schodzi z jej ust. Beatkę poznałam na facebooku:) Kupiłam jej autorskie dwa tomiki poetyckie. Jest świetną kobietą, poetką, recenzentką, laureatką wielu konkursów literackich, prowadzi spotkania autorskie, warsztaty dla dzieci i młodzieży, projektuje okładki książek. Jest szczęśliwa, w związku. Urodziła dziecko z ogromnymi wadami. Sewcio Seweryn albo Bambaryłka jak rodzina go nazywa to już kilkunastoletni duży chłopiec na wózku. Beatka napisała o nim książkę pod tytułem: "De-klaracje". Ma taką patchworkową rodzinę, bowiem wspólnie z partnerem wychowuje jeszcze jego synka. To nie tylko dobra partnerka, matka, ale też gospocha i szeptucha pełną parą.:) Wyczarowuje rozmaitości z różnych ziół; uprawia w przydomowym ogrodzie lawendę, tymianek, zbiera wrotycz. Robi przeróżne nalewki maceraty, hoduje dynie, kabaczki, ma nawet kurki i własne jajka :) Tylko pozazdrościć. Jak może to wszystko podzielić kobieta z niepełnosprawnym synem??? Jestem pełna podziwu dla Beatki. Czasem wysyła mi swoje książki, czasem inne. Rozmawiamy na facebooku. Wlewa dużo promieni pod mój przeciekający dach. Bo Beatka to w gruncie rzeczy silna ciepła kobieta i rozumie ból i biedę innych, jest wrażliwą osobą. Serdeczna, zawsze pomocna. Brak słów. Bo sztuką jest być silną gdy duże przeszkody, a Beatka taką silną osobowością jest. Bardzo ją polecam. Nie patyczkuje się, czasem potrafi nawet redaktorowi powiedzieć: "weź nie pitol B." Jest bardzo autentyczna. Dla mnie jest wzorem, stawiam ją na piedestale. Taką chciałabym być. Mieć wiele sił, a nie narzekać.
Banner Nazywam się Daria Lukianova. Jestem migrantką. I jestem bardzo dumna z tego! Przyjechałam do Polski 5 lat temu na puste miejsce. A dzisiaj jestem vice prezesem Fundacji Integracji i Rozwoju Cudzoziemców w Polsce, jestem absolwentem warszawskiej Szkoły Liderów, jestem jedną ze 100 wpływowych kobiet w Lubuskim województwie i mam wsparcie setki migrantów w całej Polsce. Czy było łatwo? Nie było. Nowy kraj dla mnie to ogromne wyzwanie. Lecz ja zadałam sobie pytanie: czy uda mi się znaleźć swoje miejsce w Polsce, czy będę mogła tu być szczęśliwa i nie stracić swojej autentyczności? To była walka o siebie w nowym kraju. Na początku emigracji wiem, że odczuwałam radość: nowy kraj, nowa kultura, nowi ludzie. A później wielki smutek, bo kompletnie nie wiedziałam jak można tu realizować siebie. Nie znam języka, nie mam polskiego wykształcenia, zero kontaktów. Pamiętam, że dla mnie bardzo ciężko było pogodzić się z tym, że moje 5 lat studiów na kierunku dziennikarstwa, magistratura, doświadczenie na stanowisku kierownika oddziału sprzedaży i marketingu - tu w Polsce nic nie znaczy. Przede mną był wybór. Albo robię wszystko możliwe i niemożliwe dla swojego rozwoju. Albo będzie jak będzie. Ja wybrałam rozwój na maxa. Daria Lukianova NOMINOWANA W PLEBISCYCIE Szczerze mówiąc nie ma znaczenia w jakim kraju mieszkasz - najważniejsze są kontakty z ludźmi. Pierwszym moim wyjściem w świat była konferencja "Kobieta Autentyczna". Wokół mnie było tyle wspaniałych kobiet Polek, które miały podobne problemy i podobne marzenia. Ja nie odczuwałam siebie migrantką, a zwykłą kobietą. To dodało mi pewności siebie i optymizmu. Codziennie sama uczyłam się języka polskiego, dla mnie ważnym było prawidłowo przekazać swoje emocjie, prośbę, słowa, żeby inny człowiek po prostu mógł mnie zrozumieć. Jako wolontariusz mocno zaangażowałam się w pomoc społeczną migrantom. Dla mnie to było naturalne pomagać innym. Lubię to. W Polsce poznałam Magdalenę Sielską, dzięki której moje życie zmieniło się o 180 stopni. Odczuwałam, że Magda ma tę samą energię co i ja. Wspólnie z Magdą wystąpiłyśmy z propozycją do Prezydenta Gorzowa Wlkp. by stworzyć punkt pomocy dla cudzoziemców w naszym mieście, gdzie każdy mógł przyjść, powiedzieć o swoim problemie albo reprezentować swój pomysł. Przez kilka miesięcy prowadziłyśmy Punkt Wsparcia Informacyjnego dla Cudzoziemców przy Urzędzie Miasta. Poznałysmy dużo wspaniałych ludzi, z którymi do dzisiaj mamy kontakt. W międzyczasie skończyłam studia podyplomowe w Wyższej Szkole Biznesu na kierunku "Mediacje: zarządzanie konfliktem". Bardzo chciałam otrzymać polskie wykształcenie. Przyznaję się, że było ciężko - na lekcjach dużo terminów, ja rozumiałam 60% materiału, zajęcia od rana do wieczora w weekendy. A rok temu wygrałam konkurs, który zmienił na zawsze moje życie!
Banner Jestem osobą, która żyje pełnią pasji. Z wykształcenia jestem nauczycielką wychowania fizycznego, trenerką siatkówki oraz instruktorką fitness. Moja pasja to nie tylko sport, zdrowy tryb życia, ale również taniec, muzyka- gram na skrzypcach, uwielbiam śpiewać, kolejna pasja to podróże, małe i duże, szczególną frajdę sprawiają mi podróże autostopem. Uwielbiam pracować z ludźmi, głównie z dziećmi, spełniam się w pracy jako nauczycielka wf-u oraz trenerka w klubie sportowym, jednak 3 lata temu zamarzyłam, aby zrobić coś więcej dla ludzi, postanowiłam połączyć moje różne pasję i stworzyłam autorskie Warsztaty dla Taty i Córki "Randka z Córką", które organizuję weekendami. Jest to czas kiedy tata z córką wzmacniają swoje więzi poprzez zabawy, animacje, wspólny taniec, robienie doświadczeń, rozmowy w cztery oczy, na każdych warsztatach zamieniają się w np. chemików, artystów, muzyków, techników, sportowców. Prowadzenie tego projektu powoduje niesamowitą radość w moim sercu, szczególnie, gdy widzę radość u par, które biorą w nich udział. Mimo trudności, które nieraz napotykam (np. zhakowany fanpage na fb) nie poddaję się, szukam nowych rozwiązań i rozwijam się pod wieloma aspektami. Niebawem rozpoczynam na podobnej zasadzie Warsztaty dla Mamy z Dzieckiem, ponieważ sporo osób, łącznie z córkami, które już były u mnie na warsztatach zaczęło dopytywać kiedy coś dla mam, więc nie mogę się doczekać pierwszej odsłony :) Zgłaszam się do plebiscytu, ponieważ czuję, że moje działania są prosto z serca, jestem osobą wrażliwą na drugiego człowieka, mam w sobie wiele empatii, jak również optymizmu i ciepła dla innych, to wszystko widać na każdym polu, na którym mam okazję pracować. Żadnej mojej pracy nie mogę nazwać pracą- to jest pasja :)
Banner Eliza Chojnacka jest osobą wszechstronną i bardzo kreatywną. To jedna z tych osób, które zawsze widzą rozwiązanie i przekonują, że szklanka jest do połowy pełna. Jej wydawca powiedział o niej: Amerykanka w Polsce. Uśmiechnięta, zaraża pozytywną energią. Zawsze można na nią liczyć. Jest dobrym przyjacielem i dobrym towarzyszem. Poza tym Eliza Chojnacka jest autorką trzech powieści psychologicznych. Książka pt. „Nieporządna?" ukazała się dziesięć lat temu. W trakcie jej promocji, Eliza brała udział w wielu spotkaniach z czytelnikami, była również gościem wydarzenia organizowanego w Poznaniu przez portal: Erotyzm Oczami Kobiet. Podczas prac nad kolejną książką pt. Sinicuik, Eliza zorganizowała ogólnopolski konkurs dla modelek, kobiet ciekawych, które zaprosiła do sesji zdjęciowej na okładkę do książki. Cały projekt odbył się w Willi Lentza w Szczecinie a publikacja miała miejsce w magazynie Playboy. Doświadczenia do kolejnej książki pt. Placebo, Eliza Chojnacka zbierała podczas pobytu w Reality Show „Bar IV" - Złoto dla Zuchwałych, gdzie razem z innymi uczestnikami była obserwowana przez kamery 24/dobę. Ten eksperyment pozwolił jej wczuć się w postać głównej bohaterki książki, która została zamknięta w szpitalu psychiatrycznym. Pomogły jej również osobiste doświadczenia z depresją. Również tym razem Eliza zorganizowała Ogólnopolski Konkurs Fotograficzny na okładkę książki. Na konkurs zgłoszonych została ogromna ilość prac na bardzo wysokim poziomie. Eliza Chojnacka NOMINOWANA W PLEBISCYCIE Ważnym epizodem w życiu Elizy był wywiad z Beatą Patrycją Klary, który został opublikowany w książce pt. „Rozmowy z piórami". W listopadzie br. Eliza podpisała z krakowskim wydawnictwem umowę na dwie kolejne książki. Jedna z nich będzie wydana w czerwcu przyszłego roku, kolejna również w przyszłym roku. Oprócz działalności literackiej Eliza dzieli się swoją pasją z dziećmi i młodzieżą. Współpracuje na co dzień ze Szkołą Radosną z Barlinka gdzie prowadzi zajęcia pt. „pisz kreatywnie". W planach ma poprowadzenie kolejnych warsztatów dla miłośników pisania. Była również gościem na warsztatach literackich w Liceum Ogólnokształcącym w Gorzowie podczas corocznej „Furmanki". Prowadziła także warsztaty „O pisaniu dla Kobiet" podczas Spotkania Kobiet Autentycznych w Gorzowie. Pasją Elizy jest podążanie śladami pisarzy, czym dzieli się w social mediach. Uważam że warto przedstawić sylwetkę osoby pozytywnej, uśmiechniętej, życzliwej do drugiego człowieka. Eliza dzieli się z chęcią swoimi doświadczeniami i stara zaszczepić w młodych ludziach choć nie tylko pasję do walki o siebie i swoje marzenia. Lubi to co kocha i jest w tym bardzo autentyczna :) Monika jest żywym przykładem na to, że trudne doświadczenia mogą stanowić impuls do wielu nowych początków i odkrycia swojej kobiecości. Jest kobietą wielowymiarową, która pomaga innym wzrastać, przełamywać schematy albo... po prostu się uśmiechać. Artystyczną duszę i wysoki stopień inteligencji emocjonalnej łączy z prawdziwym Powerem do działania. A do tego emanuje kobiecością. Monika
Banner Pracuje 30 lat w szpitalu jako salowa, 30 lat jest w Caritasie i 4 rok szlachetna paczka oraz pomoc w fundacjach, które się do niej zgłaszają, 2019 została osobowością roku w kategorii działalność charytatywna, Na pytanie dlaczego Pani to robi: Miała ciężką sytuację rodzinną, opiekowała się chorą matką ( która niestety zmarła), wszystkie te sytuacje skłoniły ją do tego by pomagać ludziom jak tylko może, chociaż sama nie ma pieniędzy, nigdy nie poprosiła nikogo o pomoc, nigdy nie chciała pieniędzy tylko co ludzie dadzą z dobrego serca. Nigdy nie odmawia, pomoc dla innych jest dla niej najważniejsza na świecie. Co otrzymuje od ludzi, od Caritas rozdaje biednym i potrzebującym. „Serce oddać dla drugiego człowieka” nie wziąć nic w zamian – to jest dla mnie najważniejsze, żeby każdy człowiek czy biedny czy schorowany poczuł się odrobinę lepiej, że ktoś całkiem obcy poda dla człowieka rękę w trudnych chwilach to jest ważne”.
Banner Nazywam się Ewa Wrona Mam 37 lat, od 17 lat mężatka - żona cudownego męża Tomka. Mama 3 dzieci i 1 aniołka. Karolinka 14 lat Kasia 12 lat Maciuś 10 lat. Od 5 lat prowadzę salon stylizacji paznokci a od tego roku to Podologia i stylizacja paznokci Ewa Wrona. Nie zawsze było łatwo i kolorowo. Pierwsza ciąża - niestety w 13 tyg. zostaliśmy rodzicami aniołka .. Ból, i bezsilność. Dwa lata później na świat przyszła Karolcia, po 15 miesiącach Kasia i bum...trzecia ciąża Maciuś urodził się jako wcześniak ale wszystko się udało. Dziś Karolina tańczy Jazz, Kasia przepięknie maluje a Maciuś to zapalony piłkarz. A ja? Postanowiłam zaryzykować i otworzyłam Salon stylizacji paznokci. U nas na Krasowach wielu ludzi pukało się w czoło, wiele razy słyszałam u nas tutaj? Nie boisz się? Nie, nie boję sie. Wierzyłam w siebie, wierzyłam w moje umiejętności. Oprócz mojej miłości do paznokci, równie mocno pokochałam podologie. I znowu to samo - nogi? Fuuuj jak mogą Cię fascynować stopy😁 a ja zawsze mówię pamiętajcie im gorsze tym lepsze. Skończyłam wiele szkoleń. Roczną szkołę stylizacji paznokci, podczas pandemii i lockdownu nie siedziałam. Brałam udział w szkoleniach online. Dzięki takiej formie dziś wykonuje wkładki PWO. Obecnie nadal się uczę - uczęszczam do szkoły pedologicznej. Moje klientki to doceniają. Zostałam 2x osobowością roku w plebiscycie Dziennika Zachodniego, mój salon zdobył tytuł najlepszego salonu. Mając 37 lat czuję, że nie pracuję - bo kocham to co robię, i mam tatuaż oczywiście stopy ,mam troje dzieci chociaż po poronieniu lekarze powiedzieli, że nie mogę mieć naturalnie dzieci. Kocham swoje życie chociaż czasami jestem zmęczona ale zawsze staram się pomagać i traktować każdego tak jak ja chciałabym być traktowana. Dlaczego się zgłosiłam? Bo wiem że można, wiem, że każdy może wszystko. Jestem kobietą autentyczną w moich pasjach, moich przyjaźniach.
Banner Na nogach ma kalosze, ubrana w polar i czapkę. To dodaje jej tylko uroku. Uśmiecha się. Za chwilę już znika. Psy są najważniejsze. W schronisku nie ma spokoju, ciągle coś się dzieje. Iza Kunicka - kobieta o wielkiej empatii i wielkiej miłości do zwierząt. Kocha je ponad wszystko. To pasja. A z pasji rodzą się cudowne rzeczy. Przygoda w pomaganie zaczęła się 6 lat temu. Doskonałe pamięta ten dzień. Leżała przed tv. Przeglądała facebooka. Zobaczyła post o ucieczce adoptowanego pieska. Pomogła go szukać. Potem wszystko poszło z górki. Świat zwierząt wciągnął Izę bez reszty. Razem z OTOZ ANIMALS zaczęła pomagać pokrzywdzonym psom, kotom. Jeździła na interwencje. Została Inspektorem. Każdą wolną chwilę spędzała w gorzowskim schronisku jako wolontariuszka. W chwili obecnej, odkąd schronisko jest w rękach Stowarzyszenie Pomocy Zwierzętom "Azyl" - Schronisko Azorki Gorzów Wlkp. kieruje nim. Uwielbia psy, a psy uwielbiają ją. Do schroniska często trafiają psy wystraszone, wycofane i nieufne. Iza każdemu psu daje czas. Ma w sobie ogromne pokłady cierpliwości i miłości. Pokazuje i uczy zwierzęta, że świat ludzi jest dobry. Możesz wspomóc gorzowskie schronisko. Możesz poznać jego mieszkańców. Możesz propagować ideę adopcji. Możesz być jak Iza.
Banner „Pani przeszła trzy żałoby"- takie słowa powiedziała Pani psycholog u której rok zmagałam się z depresją. Wszystko zaczyna się w 2016 roku, moje małżeństwo staje się koszmarem. Przebywanie razem już nam nie wychodzi. Zaczyna nas wszystko dzielić: życie, pasje, poglądy. Wszyscy mi mówią, dlaczego Ty się tak meczysz? Kiedy Ty tak cierpisz, twoje dziecko razem z Tobą. Spędzamy pierwsze wakacje oddzielnie. Wyjechałam nad morze, to tam miałam złapać oddech i wrócić z pozwem rozwodowym. Nadchodzi 2 dzień wakacji w słonecznym sierpniu i odbieram telefon: „Kasiu, Twój Tata nie żyje!". Nie pamiętam jak wróciłam te 400km z małym dzieckiem jako jedyny kierowca. I tu zaczyna się moja pierwsza żałoba, ta najgorsza , ta najtrudniejsza, ta która nigdy się nie skończy. Na chwilę zapominam o rozwodzie, mąż pomaga mi w organizacji pogrzebu. Z dnia na dzień się sypię, nie mam do kogo się przytulić, a mój najważniejszy mężczyzna-Tata-zostawił mnie na zawsze. Byłam osobą aktywną sportowo, trenowałam w grupie. Miałam w październiku biec swój pierwszy półmaraton. Zaniemogłam. Przestałam biegać. Chodziłam tylko do pracy, gdzie nie mogłam się skupić i wracałam do domu. Grupa z trenerem na czele, jednak o mnie nie zapomniała. Zmusili mnie do startu i powrotu do treningów. Nie byłam w stanie jeszcze wrócić do grupy , więc coś czasem robiłam sama. 14.10 stanęłam na starcie mojego pierwszego półmaratonu. 3,2,1,start. Robię trzy pierwsze kroki i w myślach mówię: „ Tatusiu nie potrafiłam się z Tobą wcześniej pożegnać, ale żegnam się dziś tym biegiem, pomóż mi pokonać ten dystans" – zatyka mnie, nie mogę oddychać, łzy płyną po polikach, ale po kilometrze dostaję nadludzkie siły i tak aż do 19 km. I tu zaczynają się schody. Na 20 km , ktoś do mnie krzyczy, biegnie z przeciwka , dopinguje. Okazuje się , że to mój Trener. Wrócił po mnie, żeby mi pomóc! Tej pomocy nie zapomnę nigdy. W ten sposób wbiegł ze mną na metę! Na początku listopada jestem już tak psychicznie wykończona małżeństwem i swoimi myślami, że idę na pierwsze zwolnienie w pracy. Moja firma tego zupełnie nie zrozumiała. Moje 12 lat nienagannej pracy, zostało skreślone przez jedno zwolnienie. Nikt nie zrozumiał mojej depresji. Przez miesiąc zwolnienia leżałam w łóżku, zaczęłam chodzić do psychiatry a później do psychologa, zaczęłam brać leki. Nie potrafiłam posprzątać , ugotować i zapłacić rachunków. We wszystkim po kryjomu pomagała mi mama. Pewnego dnia moje dziecko przyniosło obrazek z przedszkola. Miał namalować, czym zajmują się rodzice. Tata stał przy maszynie, mama leżała w łóżku. Był to dla mnie tak ogromny cios że postanowiłam walczyć. Napisałam pozew, wróciłam do pracy. Dwa dni po moim powrocie, przyjechał kierownik regionalny, który przy całym zespole odebrał mi część przywilej kierowniczych, a na osobności w oczy powiedział: „ dziwię się , że wróciłaś. Zespół sobie świetnie radzi bez Ciebie". Wytrzymałam jeszcze jeden dzień i poszłam na drugie zwolnienie. Tym razem długie, bo nie byłam w stanie się pozbierać. . I tu zaczyna się moja trzecia żałoba. Żałoba po pracy. W domu mąż zaczął mni szantażować odebraniem praw do dziecka, poniżał, śmiał z mojej choroby. Zabrał samochód. Składam papiery o rozwód i zaczynam trzecią żałobę-po mężu. I przy życiu trzymało mnie dziecko oraz trener, który wspierał mnie słowem, nie pozwalał rezygnować ze sportu a także pomógł znaleźć jakiś samochód. W czerwcu kończy się mój koszmar. Na pierwszej sprawie, bez żadnych wątpliwości dostaję rozwód. „Rozpad małżeństwa, jest zupełny". Z dnia na dzień wracają mi siły, Czuję się lepiej. Coraz częściej zaczyna odwiedzać mnie Bogusz, mój zbawca z 20 km. I właściwie nie wiem jak to się stało, ale bardzo szybko z trenera staje się moim Partnerem. We wrześniu mieszkamy już razem , a w grudniu podejmujemy decyzję o drugim dziecku! I tak pojawia się Misia na tym świecie! Benio i Misia to dwójka najszczęśliwszych dzieci na świecie. My dalej jesteśmy rozkochani w sporcie, często startujemy jako duet w zawodach! Nasze Dzieciaki też biegają i zdobywają medale. Katarzyna Dominiak NOMINOWANA W PLEBISCYCIE Kiedy osiągnęłam pełnię szczęścia, zrozumiałam , że muszę zacząć pomagać innym. Muszę? Chcę! Moim marzeniem było pomagać kobietą, które boją się odejść, albo tym które poczucie swojej wartości dawno straciły. I w ten właśnie sposób powstał projekt ( a później firma) BEZ ALIBI, czyli bez wymówek: nie mogę, nie potrafię , nie mam czasu. Stylizuję Kobiety, robię metamorfozy. Staram się przez zmianę wizerunku dać im nowe życie, nową energię, poczucie swojej wartości. Wyciągam je z łóżka i dresu. Dodam tylko , że stylizacja to nie przypadek. 15 lat pracuję jako Stylistka oraz ukończyłam ASP na kierunku "Moda, Stylizacja, Trendy". Ale teraz jest to moja misja! Świadomy wybór, wielka miłość i pasja! Czuję się spełniona! Szczęśliwa! Kiedy widzę jak kwitną, kiedy do mnie piszą bądź dzwonią i dziękują za nowe życie, wiem , że nic lepszego w życiu nie mogłam zrobić. Uzasadnienie: Zgłaszam swoją historię. Staram się być inspiracją dla innych kobiet. Tych, które boją się zmian, które źle czują się ze sobą, tym których los nie oszczędził. Robiąc metamorfozę, wspieram je słowem, opowiadam swoją historię. Udowadniam, że trzeba o siebie walczyć i nie ma przeszkód, które nie można pokonać!
Banner Nazywam się Katarzyna Klonowska, mam 41 lat. Jestem mężatką i mamą Filipa (lat 13) i Marysi (lat 10), właścicielką 3 kotów i 2 psów. Uwielbiam pracę w ogrodzie, odnawiać stare meble, musze mieć kontakt z przyrodą. Lubię ludzi i chętnie z nimi pracuję, jestem otwarta na nowe i ciekawa świata. Z zawodu jestem tłumaczem języka niemieckiego, nauczycielem języka niemieckiego oraz polskiego jako obcego. Jestem otwarta na inne narodowości i kultury. Studiowałam w Polsce oraz w Austrii i Niemczech. Uważam, iż inne kultury nas wzbogacają. Jako tłumacz ustny od lat biorę udział w międzynarodowych spotkaniach, głównie polsko-niemieckich, ale również z ludźmi z Rosji, Ukrainy czy Czech. Pracuję z każdą grupą wiekową i zawodową, z osobami niepełnosprawnymi. Pracuję z firmami, samorządami, organizacjami pożytku publicznego. Uczestniczę w międzynarodowych biwakach dla 300 osób i prowadzę Dni Europy dla 800 dzieci. Od czerwca 2020 prowadzę Młyn na Skraju Lasu -przerobiłam 100-letni młyn po zmarłej Cioci na miejsce spotkań, warsztatów, plenerów artystycznych i mały pensjonat w okolicy Gorzowa Wlkp., w Starym Polichnie. Listopad jest nielubianym miesiącem, bo ciemno, bo zimno, bo leje itd. Dla mnie pewien listopad zmienił moje życie pod wieloma względami. Niektórzy mówią, że życie zaczyna się po 40. Coś w tym jest! W tym roku wszystko jest inne... listopad też jest inny... dziś świeci słońce i przy młynie jest żółto, pomarańczowo, filoletowo, inaczej kolorowo niż w październiku. Ale wrócę do tego, o czym chciałam napisać... w listopadzie dowiedzieliśmy się o chorobie ciotki Ewki z młyna. Jedna rozmowa, a tyle wiadomości, że za późno, że nie ma co ratować, że nie chce się leczyć, że nie chce o raku mówić i że potrzebuję naszej pomocy, ale wszystko ma być na Jej warunkach. Zośka - Samośka do końca! Nie było łatwo, nie było lekko, a mimo to, to były chwile, które zostały z nami i za niektórymi tęsknimy. Tęsknimy za Ciotką! Tęsknimy za Jej żeberkami w kapuście, za chodzeniem "po oknach" i krytyce, że źle grabimy liście, bo ma być z prawa na lewą, a nie z lewa na prawą. Tęsknimy za pogaduszkami przy kominku, za papierosem (Ciotka- choć lekarz- palila jak smok), za tańcami w kapturach z jej psem Ustaszem, za kawą rozpuszczalną i słodyczami od pacjentów (ktoś je musiał zjeść, bo Ciotka ze słodyczy lubiła tylko schabowe). Tęsknimy i każdy opadający liść przypomina tamten listopad, kiedy ogród marniał, a Ciotka słabła. Przyroda na wiosnę odżyła, Ciocia niestety w marcu odeszła z tego świata do ... Dla nas jest z nami ... jest przy młynie, może jest ptakiem, może zającem, może sarną ... Była wielka i stworzyła coś pięknego - młyn!!! Miejsce, gdzie czas inaczej płynie, gdzie inaczej się śpi, gdzie inaczej się odpoczywa, a nawet inaczej pracuje, gdzie poznajemy wspaniałych, życzliwych ludzi. Bądźmy dla siebie dobrzy, bądźmy zdrowi, cieszmy się życiem i czerpmy z natury!!! Ciotki życie też zmieniło się po 40! Kupiła młyn i zobaczcie jak młyn zmieniła. Zapraszam do Starego Polichna lub na stronę www.mlynnaskrajulasu.pl , na Facebook i Instagram Młyn na Skraju Lasu oraz grupę na FB Przyjaciele Młyna na Skraju Lasu. Młyn podobno był wybudowany między 1910-1930 jako młyn elektryczny. Po wojnie pracował jako młyn do początków lat 90. W roku 1999 moja ciocia kupiła młyn jako budynek przemysłowy. Dosłownie zmiotła resztki mąki i wstawiła meble używane, na dziury w ścianach powiesiła obrazy i tak mieszkała na młynie. W Gorzowie pani doktor Ewa Szczerbicka w szpilkach i pomalowanymi paznokciami pachnąca Gucci, na młynie "doktorka" jak mawiali tubylcy, chodząca na bosaka z taczką. Z biegiem czasu zamarzyła jej się łazienka i bieżąca woda, więc zaczęła drobny remont, a wyremontowała cały młyn na bogato. Mieszkała tam sama ze zwierzętami - psami i kotami. Prawdziwa Zośka - samośka. Niestety zachorowała na raka. Odeszła niestety zbyt szybko. Młyn ma 3 życia: 1. Młyn obmieciony z mąki, z rupieciarnią, ale stylową rupieciarnią, z wiaderkiem na siusiu w nocy i wychodkiem na dworze. Najpierw była praca na młynie lub w ogrodzie, a dopiero potem zasłużona strawa lub piwko. Ciotka w sile wieku z tysiącem pomysłów. 2. Prestiżowy młyn po przebudowie z dębowymi podłogami, złotymi lustrami i morzem kwiatów na werandzie. Sam remont mnie ominął, bo w tym czasie zostałam po raz pierwszy mamą i zajęłam się własną rodziną i budową naszego domu. Ciotka zmęczona remontem, fachowcami, ale pani na skórzanym fotelu przy kominku w dolnym salonie. Od listopada 2018 do marca 2019 choroba cioci. Ciężki okres dla mnie psychicznie, bezsilność wobec postępującej choroby. Brak chęci cioci do walki, poinformowała nas będąc w stadium, które już nie dawało żadnych szans. Jako lekarz była świadoma swego stanu i nie leczyła się od lat. To był jej wybór i pozwoliliśmy jej odejść na jej warunkach. Żyła przez całe życie i odeszła na swoich warunkach- jak w piosence "My way" Sinatry. A na młynie zapanował spokój, nie smutek, tylko spokój. Ciotka cały czas żyje! Jest zającem, co odwiedza młyn ;) 3. nasz młyn - ogrom przestrzeni w środku i na zewnątrz. Początkowo burza mózgów, co z nim zrobić? Przeprowadzić się? Sprzedać? Wynająć? Weekendy wiosną i latem utwierdziły nas w tym, że jest tam tak fajnie, że trzeba się tym podzielić z innymi, dlatego pomysł na wynajem krótkoterminowy - paskudne wyrażenie- abyśmy my też mieli możliwość pobyć na młynie kiedy chcemy. Zmieniliśmy młyn, stonowaliśmy jego "prestiż" jak mawia moja córka. Chciałam, aby był bardziej leśny, stonowany, a nie na wysoki połysk i glamour. Pierwsze pół roku 2020 to czas koronawirusa, dla nas czas młyński. Sprzątania, wyrzucania starych meblościanek na skróty przez okna drugiego piętra, malowania ścian i mebli, szperania po sklepach ze starociami testowania sprzętów przed wizytami gości. W połowie czerwca 2020 Młyn na Skraju Lasu otworzył się dla gości i przyciąga bardzo ciekawych ludzi. Mój pomysł na młyn to noclegi, przyjęcia, warsztaty, szkolenia, plenery, ale pomysły gości mile widziane. Odbyły się już warsztaty jogi, masaży Lomi Lomi Noi, odwiedzali nas bardzo ciekawi ludzie, którzy chcą wrócić. Niestety obecna sytuacja związana z pandemią zablokowała moje plany. Mam nadzieją, że już nie długo wszystko wróci do normy przed erą koronawirusa i będę mogła dalej działać z ludźmi za równo w młynie jak i na spotkaniach polsko- niemieckich. Przyjedź, zobacz, zakochaj się, poleć dalej i wróć do Młyna na Skraju Lasu w Starym Polichnie!
Banner Zgłaszam przyjaciółkę, która jest kobietą o wielkim sercu. Lidia Bukowska od zawsze pomagająca drugiemu człowiekowi, w młodości jako wolontariusz w Poznańskim hospicjum, wspierając tych którzy odchodzą i ich bliskich. Kiedy została mamą założyła FUNDACJĘ POMOCNA MAMA i od osmu lat pomaga innym. Dwa lata temu zachorowała na raka, ale to tylko podniosło jej chęć pomocy innym, kobietą tak jak Lidia zmagających się z rakiem piersi i innymi schorzeniami. Dzisiaj mimo przeciwności trudnej sytuacji życiowej siły do przeżycia kolejnego dnia daje jej możliwość pomocy innym. To kobieta o wielkim sercu i jeszcze większej empatii.
Banner Monika jest żywym przykładem na to, że trudne doświadczenia mogą stanowić impuls do wielu nowych początków i odkrycia swojej kobiecości. Jest kobietą wielowymiarową, która pomaga innym wzrastać, przełamywać schematy albo... po prostu się uśmiechać. Artystyczną duszę i wysoki stopień inteligencji emocjonalnej łączy z prawdziwym Powerem do działania. A do tego emanuje kobiecością.
Banner Właścicielka pierwszego studia kulinarnego Let's Cook w Gorzowie. Odważna kobieta, która zdecydowała się porzucić wieloletnią korpokarierę, aby robić to, co kocha: uczyć innych gotowania. Uczy zarówno dorosłych, jak i dzieci (których zajęcia poszerza o informację o świecie, ekologii i zero waste), a także organizuje warsztaty charytatywne. W czasie lockdownu podnosi morale Gorzowian organizując relacje live ze spontanicznego gotowania, warsztaty online za symboliczną cegiełkę czy spotkania zamknięte w najmniejszym gronie.
Banner TO JA. Moim mottem życiowym jest powiedzenie: „PRAWDA jest ideałem: dusz, życia, przysięgi...za prawdę czeka Cię szczęście lecz jeśli prawdą masz zabić człowieka-- > WTEDY SKŁAM. To jedyny moment, w którym mamy prawo odstąpić od prawdy aby kogoś nie zranić, nie zniszczyć i nie wbić w ziemię. Moją misją życia jest służba kobietom. Każda z Nas ma coś do ukrycia. Boi się. Wstydzi. Nie chce żeby ktokolwiek wiedział. Słabość. Kompleks. Tajemnica. Jednak sekrety rosną w ciszy... dlatego postanowiłam MÓWIĆ. Podnieś głos - milczeniem się zgadzasz. Moją największą wygraną była prawda, przyznanie się do niedoskonałości, zaakceptowanie tego, że nie jestem idealna, ani nawet taka jaką być chciałam. Od tego momentu wygrywam codziennie. Każda z nas może wygrywać tylko musi się odważyć na swoją PRAWDĘ. Zajmuję się prowadzeniem szkoleń w branży beauty & med i jestem wykładowcą akademickim na kierunku kosmetologia. Pomagam kobietom zmienić swoje kwalifikacje i swoje życie zarówno zawodowe jak i te prywatne - wysłuchując ich problemów codziennych- w gabinecie kosmetologa i pomagając im się z nimi uporać. Pracuję z kobietami w swojej klinice URODY na poziomie duszy, umysłu i ciała. Tłumacze im, że możemy zmienić ich wygląd, poprawić różne mankamenty ale piękno drzemie w naszych głowach a najgorszym naszym wrogiem jesteśmy my same. Zalecam im wspaniałą radę... która odmienia życie wszystkich moich podopiecznych, którą przytoczę dosłownie, a więc nie omieszkam użyć wulgaryzmu: „Proponuję Moja Droga: Codziennie rano stań przed lustrem, opłucz twarz zimną wodą, zrób sobie przedziałek i O.......L SIĘ OD SIEBIEJJ”. Wiele kobiet idzie moją drogą i zaczyna funkcjonować inaczej z miłością do siebie po wizycie w MW CLINIC i spotkaniu z mgr Moniką Więcek- Specjalistą Kosmetologiem, Naturoterapeutą, Szkoleniowcem Branży Beauty, Wykładowcą Akademickim, Trychologiem Gabinetowym, Przyjaciółką i Bratnią Duszą, Powierniczką Problemów, Słuchaczką, Mentorką i również ZAGUBIONĄ, NIEPEWNĄ SIEBIE, AUTENTYCZNĄ, DĄŻĄCĄ DO SWYCH CELÓW MONIKĄ.
Banner Viktoriya Korniyenko pochodzi z Ukrainy, w Polsce mieszka od 3 lat. Jest kobietą niezwykle aktywną, silnie zaangażowaną w życie ukraińskiej społeczności, w różnych jej sferach; od kultury po sprawy społeczne. Viktoriya jest Prezesem Stowarzyszenia Międzynarodowe Centrum Kultury i Integracji RAZEM. Jest również przedsiębiorcą społecznym – prowadzi Spółdzielnię Socjalną VICTORIA przy której działa restauracja ukraińsko – gruzińska pod tą samą nazwą zatrudnia 5 osób z obszaru wykluczenia społecznego. Oba podmioty realizują projekty; kulturalne, społeczne i integracyjne. Viktoriya jest współorganizatorem największego Festiwalu dla obcokrajowców w Województwie Lubuskim; Wschodnia Strona Regionu
Banner Aleksandra jest gorzowianką, obecnie mieszka w Warszawie, a znamy się i przyjaźnimy od 1szej klasy liceum. Aleksandra bardzo wcześnie urodziła syna, bo zaraz po maturze, a mimo to ukończyła studia z wyróżnieniem. Pięła się po szczeblach kariery w branży ubezpieczeniowej w dość szybkim tempie. Miałyśmy nawet okazję pracować przez jakiś czas w firmie Generali w zależności szefowa-podwładna, w której to relacji Ola była moją przełożoną. Nigdy nie wykorzystywała swojej pozycji do budowania swojego autorytetu ani nie udowadniała mi swojej wyższości. Była zawsze dobrą kumpelą prywatnie, a świetnym liderem w pracy. Zawsze imponowała mi jej ścieżka zawodowa, była cenionym dyrektorem i szefem najpierw mniejszych oddziałów, a potem coraz większych w Kaliszu, Wrocławiu i Warszawie. Podziwiałam ją za to, że mimo tych różnych eksponowanych stanowisk, pozycji i niewątpliwego sukcesu pozostawała zawsze tą ciekawą świata, wdzięczną za wszystko i zawsze służącą pomocą Olą. W międzyczasie urodziła drugie dziecko, córeczkę Olę, wykształciła syna, który obecnie podjął świetna pracę i wraz z partnerem Sylwestrem mieszkają pod Warszawą. To ona pokazuje mi, że w każdej sytuacji warto dopatrywać się dobra i pozytywnych intencji ludzi. Zawsze tłumaczy mi, jak z pokorą przyjmować każdą życiową lekcję. Uczę się od niej właśnie tej autentyczności i pozostawania w prawdzie ze sobą, nawet kiedy tzw. "ogół" uznaje coś za najbardziej absurdalne zachowanie lub decyzję. Jest niezwykle szczera i prawdziwa w relacji z każdym człowiekiem, czy w relacji prywatnej, czy zawodowej. Jestem jej ogromnie wdzięczna za to, że nieraz tłumaczy mi świat ze swojej perspektywy, wspiera mnie w moich szaleństwach i pozostaje zawsze tą samą osobą, najbardziej autentyczną i szczerą kobietą, jaką znam i mam zaszczyt nazwać moja przyjaciółką.
Banner Kobieta o wielkim sercu! Mama zastępcza i adopcyjna dziewczynek: Ania 20 lat, Wera 18 lat, Angelika 13 lat, Nikolka 10 lat, Agnieszka 9 lat, Asia 9 lat (Nikolka z FAS, Agnieszka i Asia z zespołem Downa) Rodziną zastępczą jest od 10,5 roku, a od 2 lat wychowuje dziewczynki sama. Wykształcenie: pedagog, trener biznesu, socjoterapeuta w trakcie szkolenia – psychotraumatolog Od 2019 – Pomorska Fundacja na Rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej - napisała bardzo pomocny poradnik dla rodziców dzieci niepełnosprawnych, - prowadzi zajęcia dla seniorów na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, - jest organizatorką licznych spotkań dla dzieci niepełnosprawnych, ich opiekunów z rodzin zastępczych, fundacji, - walczy o sponsorów dla dzieci, pozyskuje pieniądze na terapie dzieci, jest wsparciem dla rodziców zastępczych dzieci, - prowadzi projekty na rzecz dzieci Sama przeprowadza renowacje starych mebli, chce pomóc każdemu, rzadko ma chwile dla siebie... Uważam, że na pewno jest kobietą autentyczną! Wszystko, co robi dla innych, robi to z serca! Kocha świat i ludzi, zwłaszcza dzieci, chore nieuleczalnie, które same sobie nie potrafią pomóc.
Banner Nie wiem co napisać o Asi gdyż mam wrażenie że przez blisko 30 lat naszej znajomości znałam kilka rożnych Aś. Aż do dzisiaj .... gdy jest już sobą, w pełni autentyczną kobietą. Swoją historię Asia opisuje sama w postach poniżej ... Link 1 Link 2 Dość powiedzieć że przeszła długą drogę do siebie, swoich pragnień, marzeń i celu. Pomimo różnych trudnych osobistych doświadczeń podnosiła się po nich jak feniks by dotrzymać danego sobie słowa. Że podoła, osiągnie, zdziała lub zrobi. Dziś inspiruje setki kobiet dzięki inicjatywie KAWA Z KOBIETĄ AKTYWNĄ angażując się w rożne projekty dające kobietom moc (np. #byckobietaontour). Asia konsekwentnie buduje autentyczną markę osobistą nie wstydząc się swojej przeszłości, przekonań, wrażliwości czy ogromnej miłości do zwierząt i tańca






Kapituła

Banner Renata Gabarkiewicz Prezeska Fundacji dla Kobiet Autentycznych Współwłaścicielka marki Silcare Mama Oliwii, Amelii i Lilianny, posiadaczka kota Borysa Stylistka paznokci z zamiłowania Bizneswoman z wyboru Zarządza działem sprzedaży detalicznej w marce Silcare Pomysłodawczyni Spotkań Kobiet Autentycznych Czas prywatny poświęca na podróże i kontakt z rodziną oraz przyjaciółkami
Banner Krystyna Sibińska Inżynier budownictwa. Od 2002 w administracji samorządowej. W latach 2006-2011 radna Rady Miasta Gorzowa (przewodnicząca Rady). W wyborach w 2011, 2015 i 2019 roku wybrana do Sejmu RP VII, VIII i IX kadencji. Wiceprzewodnicząca podkomisji ds. Rozwoju i rewitalizacji miast oraz członek Komisji Infrastruktury. Wiceprzewodnicząca Klubu Parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej.
Banner Aneta Strzelczyk z wykształcenia socjolog i manager. Zawodowo zajmuje się zarządzaniem miękkim HR. Wspiera procesy rekrutacyjne, organizuje i prowadzi szkolenia. Członkini Rady Fundacji dla Kobiet Autentycznych. Poza pracą – główne role to mama i babcia.
Banner Agieszka Kopaczyńska-Moskaluk - dziennikarka radiowa i prasowa, poetka, edukatorka, współautorka bajek terapeutycznych dla dzieci, pomysłodawczyni i organizatorka Ogólnopolskiego Festiwalu Poetyckiego im. Kazimierza Furmana FurmanKa Autorka trzech tomików poetyckich: Ze światłem w kieszeni; Codziennie i Kochany, a także książki kulturalno-kulinarnej Gorzów / Landsberg. Miejsce pamięci
Banner Magdalena Sielska - dyplomowany coach i twórca warsztatów o tematyce rozwojowej i coachingowej dla kobiet. Prezeska Fundacji Integracji i Rozwoju Cudzoziemców w Polsce. Propagatorka holistycznego podejścia do życia, ciała, umysłu i duszy.